Polexit?'Zagrożenie jest poważniejsze niż się sądzi. Morawiecki poszuka ustępstw, jeśli PiS mu da'

opracowała Anna Siek 2018-01-12, godz. 19:27
  • Paweł Kowal Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
  • Paweł Kowal Fot. TOK FM
  • Premier rządu PiS Mateusz Morawiecki i przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker podczas wspólnej konferencji. Bruksela, 9 stycznia 2018 Fot. Virginia Mayo / AP Photo
  • Mateusz Morawiecki - jeszcze w roli wicepremiera i Witold Waszczykowski - wciąż w roli ministra spraw zagranicznych. Pierwszy dziś jest premierem rządu PiS, drugi musiał z niego odejść. Warszawa, Sejm, 11 maja 2016 Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
  • Jacek Czaputowicz Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

- Wiemy, że prof. Czaputowicz ma skłonność do takich... prawnych dywagacji, powiedzmy. Dajmy mu się trochę rozwinąć, żeby nie było tak, że dopiero został mianowany, a my już wszystko wiemy - mówił Paweł Kowal, pytany w TOK FM o szanse na dobrą zmianę w polskiej polityce zagranicznej.

Paweł Kowal, były wiceminister spraw zagranicznych, nie należy do fanów Witolda Waszczykowskiego, który pożegnał się ze stanowiskiem szefa polskiej dyplomacji. -

Strasznie ulegał politycznym żądaniom swojego otoczenia. Trzeba też trochę poczekać, ale wydaje mi się, że jego ocena nie będzie super, że nie przejdzie do historii jako dobry minister spraw zagranicznych

- mówił w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Następcą Waszczykowskiego został Jacek Czaputowicz, który jak przypomniał Lizut, miał przygotować raport nt. nielegalnego i sfałszowanego wyboru Donalda Tuska na fotel szefa Rady Europejskiej.

- Ta ekspertyza, jak sądzę, lokuje Jacka Czaputowicza wśród autorów trochę - powiedzmy - ekscentrycznych - ocenił dziennikarz.

- Oceniajmy całościowo. Prof. Czaputowicz napisał bardzo dobry podręcznik z teorii stosunków międzynarodowych. Bardzo dobra jest jego książka o suwerenności. Ekspertyzy nie znamy, więc bardzo trudno ją ocenić. Natomiast wiemy, że prof. Czaputowicz ma skłonność do takich... prawnych dywagacji. Natomiast dziś będziemy go oceniać głównie jako frontmana politycznego. Dajmy mu się trochę rozwinąć, żeby go oceniać - stwierdził Paweł Kowal.

Czy uda się wyjść ze ślepego korytarza?

Wymiana szefa dyplomacji ma zapewne pomóc premierowi w poprawie relacji z Brukselą. Czy Mateusz Morawiecki może coś ugrać, w sytuacji uruchomienia przez KE kolejnych kroków wynikających z art. 7?

Czytaj też: 'To gra na czas. Ustępstw wobec KE nie będzie" - ekspert po spotkaniu Juncker-Morawiecki>>>

Według byłego wiceszefa polskiej dyplomacji,najbardziej prawdopodobne jest to, że premier  "będzie się starał przedstawić w UE jako człowiek, który odkręcić dotychczasowych decyzji, podjętych za czasów poprzedniczki, już nie może, ale może się trochę zdystansować. Nie oficjalnie, raczej przy lunchu, i zaproponować jakieś rozwiązania, które pozwolą zachować twarz obu stronom.

Mogłyby to być np. propozycje dotyczące Puszczy Białowieskiej.

Był już też przecież ten "balon próbny" starszego Morawieckiego ws. uchodźców. To nie było przypadkowe. Oni sprawdzali, jak zareaguje PiS. Uważam że tego rodzaju gesty mogłyby pomóc PiS

mówi Paweł Kowal i dodaje, że jego zdaniem taka taktyka byłaby dobrze przyjęta np przez szefa Komisji Europejskiej.

- Juncker będzie starał się być gołębiem, nie będzie chciał; przechodzić do historii jako ten, który rozwala UE. W takim wariancie Mateusz Morawiecki będzie potrzebował ustąpić w drobnych sprawach i obawiam  się, że wtedy spotka go kontra ze strony samego PiS. Dla Polski jest lepiej, żeby wyprowadzić kraj z tego ślepego korytarza artykułu 7. Tkwienie w tym będzie miało długie, poważne, strategiczne konsekwencje. Nie dlatego, że ktoś nas wyrzuci z UE czy wprowadzi sankcje, bo na razie na to się nie zanosi. Ale dlatego, że będziemy się tak kisić w tym stanie.

- Gdyby pan miał oszacować prawdopodobieństwo Polexitu, w kontekście siły obecnej władzy słabości opozycji, to ile by to było? - pytał Mikołaj Lizut.

- Uważam że jest poważniejsze niż wszyscy sądzą. Bo jest na świecie taki trend, który wzmaga nastroje o charakterze nacjonalistycznym. Nie zawsze uświadomione, bo nie mówię tylko o zwolennikach Obozu Narodowo-Radykalnego. Mówię o bardzo izolacjonistycznym sposobie myślenia ludzi np. o gospodarce. Ludzie myślą, że im gospodarka bardziej zamknięta - my kupujemy tylko swoje, inni tylko swoje -  to tym lepiej dla gospodarki. A każdy kto coś rozumie ze świata wie, że to nie jest dla gospodarki lepiej. A szczególnie dla gospodarki średnich i małych państw.

Cała rozmowa Mikołaja Lizuta z Pawłem Kowalem do wysłuchania tutaj:

Podziel się: Facebook

Komentarze (68)

  • xyz_xyz1

    Oceniono 8 razy 4

    Chcieć a móc to dwie rożne sprawy - przypominam wyjście z UE kosztuje i to naprawdę dużo. Coś na ten temat mogą powiedzieć Brytyjczycy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX