Rekord na sali sądowej. Adwokaci i oskarżeni skutecznie utrudniają prowadzenie procesu

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM 2017-06-19, godz. 14:12
  • Proces ws. mafii paliwowej - zdjęcie ilustracyjne )Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Ponad 350 najróżniejszych wniosków wpłynęło do Sądu Okręgowego w Lublinie w procesie mafii paliwowej. Są to wnioski, które powodują ciągłe przedłużanie postępowania. Adwokaci i oskarżeni w wielu procesach robią wszystko, by sprawę przeciągnąć, ale sprawa z Lublina - to niechlubny rekord.

Na ławie oskarżonych w tym procesie początkowo zasiadało 19 osób, w tej chwili pozostało 7, bo pozostali dobrowolnie poddali się karze. Ci, których proces wciąż trwa, mają zarzuty związane m.in. z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej, praniem brudnych pieniędzy, wystawianiem podrabianych faktur i nieodprowadzaniem podatków. Chodzi o działalność związaną m.in. z "przekształcaniem" paliwa opałowego na paliwo do zasilania silników samochodowych. Na działalności tylko jednego z oskarżonych Skarb Państwa miał stracić kilkadziesiąt milionów złotych z tytułu niezapłaconych podatków.

Obstrukcja procesowa w majestacie prawa?

Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do sądu w grudniu 2011 roku. I mimo, że minęło już ładnych kilka lat proces jest dopiero na etapie odczytywania wyjaśnień oskarżonych ze śledztwa. - Od wpłynięcia aktu oskarżenia do chwili obecnej od obrońców i oskarżonych wpłynęło ponad 350 różnych wniosków procesowych i zażaleń - mówi sędzia Dariusz Abramowicz, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. I podaje przykłady: 192 wnioski dotyczące uchylenia środków zapobiegawczych, 23 wnioski o utrwalanie przebiegu rozpraw, 10 różnych wniosków o wyłączenie jednego sędziego, 56 wniosków o przekazanie sprawy do rozpoznania innemu sądowi czy 10 wniosków o umorzenie postępowania. Był też wniosek o przesłuchanie 150 świadków.

Jak wyjaśnia sędzia D.Abramowicz, wniosek wiąże się z określonymi uprawnieniami. - Po rozpoznaniu części z tych wniosków orzeczenia są nieprawomocne i przysługuje od nich odwołanie do sądu wyższej instancji, w tym przypadku do Sądu Apelacyjnego w Lublinie. To z kolei wiąże się z koniecznością przekazania wszystkich 83 tomów akt Sądowi Apelacyjnemu w Lublinie, celem rozpoznania złożonego zażalenia - mówi Abramowicz.  A to trwa. - Na pewno taki sposób postępowania nie pomaga w zakończeniu tego postępowania - słyszymy od sędziego.

Wnioski tej samej treści - powtarzane po raz kolejny

Mimo tak dużej liczby wniosków i związanego z tym przedłużania procesu, sąd ma związane ręce - oskarżeni, i ich obrońcy korzystają ze swoich uprawnień zgodnie z prawem, choć rzeczywiście wyjątkowo nadgorliwie. - W sytuacji, gdy strony składają wnioski procesowe, w tym o uchylenie środka zapobiegawczego, sąd musi je rozpoznać. Od takiego rozstrzygnięcia przysługuje zażalenie, a ostateczne orzeczenie musi się uprawomocnić - mówi sędzia Abramowicz.

Przyznaje, że część wniosków, bardzo podobnych w treści, jest po kilka razy powtarzana. - Rzeczywiście powoduje to obstrukcję tego postępowania - przyznaje rzecznik lubelskiego sądu. Jak dodaje, nie może być mowy o grzywnach dla adwokatów, bo korzystają ze swoich uprawnień. - Nie pomagają w prowadzeniu tego postępowania, niemniej - mają prawo do składania tych wniosków, licząc się oczywiście z konsekwencjami i z tym, że pewne czynności, które zostały przez sąd zaplanowane, nie mogą być w danym terminie przeprowadzone, bo wpływa nowy wniosek - mówi Abramowicz. I dodaje, że z podobną sprawą nigdy się wcześniej nie spotkał.

W innych miastach aż tak wielu wniosków nie ma

Poprosiliśmy rzeczników sądów z różnych miast w Polsce o informację, czy są u nich sprawy karne, w których złożono mniej więcej tyle wniosków, co w Lublinie. Żaden z sędziów nie wskazał takiego przypadku - a pytaliśmy, czy w którejś ze spraw wpłynęło ponad 100 wniosków. Sądy przyznają, że są sprawy, w których wnioski są, ale nie ma ich aż tak wielu. Jedną z metod "dyscyplinujących" adwokatów jest wezwanie do usprawiedliwienia nieobecności na rozprawie, pod rygorem zawiadomienia Okręgowej Rady Adwokackiej, która może wszcząć postępowanie dyscyplinarne. Takie przypadki są m.in. w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga.

"Wnioski z reguły jednostkowe, a nie wręcz patologiczne"

- W Sądzie Okręgowym w Białymstoku nie było w ostatnich latach sprawy, w której adwokaci składali dziesiątki czy setki wniosków o zmianę terminu rozprawy z różnych powodów - przekazał nam Wiesław Żywolewski, rzecznik białostockiego sądu. Przyznał, że w poszczególnych sprawach różne wnioski procesowe są składane, ale są na ogół jednostkowe, a nie powtarzalne czy wręcz patologiczne.

Rzecznik Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, Włodzimierz Hilla zwraca uwagę, że nie ma narzędzi, by monitorować zjawisko utrudniania postępowania. - W jednostkowych przypadkach zdarzają się sytuacje mniej czy bardziej premedytowanej próby obstrukcji procesu. Nie wydaje się jednak, by można było powiedzieć, że jest to jakieś powszechne czy nawet o dużym znaczeniu zjawisko - dodaje sędzia Hilla.

Kary dla adwokatów? Nawet kilka tysięcy złotych

W Kielcach też tak drastycznych przypadków nie było - zdarzają sie jedynie sprawy, gdzie rozprawy są kilka czy kilkanaście razy odraczane. - Zawsze nieobecność którejkolwiek ze stron na zaplanowanej rozprawie stanowi poważny problem, przekładający się na konieczność wezwania tych samych świadków i biegłych na kolejny termin rozprawy. Nadto, powoduje wzrost kosztów procesu - informuje sędzia Jan Klocek, rzecznik sądu w Kielcach. Jak dodaje, w razie nieusprawiedliwionej nieobecności adwokata na rozprawie sąd może sięgnąć po kary, których wysokość zwykle waha się od tysiąca do kilku tysięcy złotych.

W sądzie w Szczecinie też zdarzają się sytuacje, gdy obrońcy są karani finansowo za nieusprawiedliwione nieobecności. - Sędziowie przewodniczący żądają zawsze dodatkowych wyjaśnień od pełnomocników, a jeśli nie są one wystarczające podejmują środki dyscyplinujące - kara pieniężna do 3 tysięcy lub pismo do dziekana właściwej Okręgowej Rady Adwokackiej w celu wyjaśnienia nieobecności pełnomocnika na rozprawie - przekazał nam sędzia Michał Tomala z sądu w Szczecinie.

Czasami zgłaszane wnioski procesowe są dość niespotykane - np. w Sądzie Okręgowym w Warszawie była sprawa, w której adwokat domagał się powołania tłumacza języka kurdyjskiego w dialekcie kumandżi. Jednak w tym przypadku sąd sprawnie prowadził postępowanie i nie odraczał zaplanowanych terminów z powodu braku takiego tłumacza.

Podziel się: Facebook

Komentarze (64)

  • ziomekp.1

    Oceniono 39 razy 7

    Zacząłem czytać.................. Zacząłem i po paru pierwszych zdaniach przerwałem, mam dla was redakcjo propozycję: zaproście Łętowską, Rzeplińskiego, Gersdorf lub podpuśćcie "kodowców" by wrzeszczeli o nietykaniu wymiaru sprawiedliwości gdyż ten jest "cacy do kwadratu", po kiego chu.ja naprawiać coś co tak świetnie działa!!!! Działa świetnie -- dla oskarżonych lub podejrzanych.

  • ziomekp.1

    Oceniono 20 razy 6

    Obejrzałem jakiś czas temu "Pitbul, niebezpieczne kobiety", oglądając gadkę pani mecenas do ludzi uwiklanych w tzw. mafię paliwową pomyślałem iż reżyser wraz ze scenarzystą "odpłynęli" w kierunku SF i takie sytuacje nie mogą mieć miejsca -- ja pier.dolę ale byłem głupi i naiwny, toż Vega jest "cienki Bolek" w wymyślaniu sytuacji pt. "Jak wydy.mać sąd w RP", Vega w filmie lekko dymał sądownictwo a w realu sądy są pier.dolone bez wazeliny we wszelkie dziury!!!!!

  • wichura

    Oceniono 9 razy 5

    Czy wniosek o zmianę / uchylenie środka zapobiegawczego tamuje postępowanie? Podsądny jest na sali, można procedować. Potem się wyjaśni, czy wraca do celi, czy do domu...
    Poza tym są artykuły kpk, które pozwalają sądowi na odrzucanie wniosków ewidentnie ukierunkowanych na przewlekanie postępowania (ale sędziowie wolą nie używać).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX