'Sceny dotyczące Polski - skandaliczne'. 'Ale to nie jest antypolski film'. Publicyści w TOK FM bronią niemieckiego serialu

as 2013-06-20, godz. 10:58
  • Paweł Wroński Fot. Paweł Wroński / AG
  • Prowadzący debatę Paweł Wroński Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
  • 'To nie jest antypolski film'. Paweł Wroński w TOK FM oceniał serial 'Nasze matki, nasi ojcowie' Fot. You tube/ Agencja Gazeta
  • Janina Paradowska Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
  • Adam Szostkiewicz, publicysta ''Polityki'' Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Janina Paradowska chwali TVP za emisję niemieckiego serialu "Nasze matki, nasi ojcowie". Choć jak mówiła, sceny dotyczące Polski były "skandaliczne". - Ten film nie jest antypolski. Po raz pierwszy duża część niemieckiej publiczności zrozumie, że wojna to nie był tylko holokaust. Ale także masowe mordy na terenie Polski - ocenił Paweł Wroński z "GW".

Trzy wieczory w Jedynce TVP zajął kontrowersyjny niemiecki serial "Nasze matki, nasi ojcowie". Film był głośny w Polsce już dużo wcześniej. W marcu, po niemieckiej premierze, polska ambasada w Berlinie protestowała, przeciwko pokazaniu żołnierzy Armii Krajowej jako antysemitów.

Prawo i Sprawiedliwość, jeszcze przed prezentacją pierwszego odcinka w TVP, zażądało dymisji prezesa telewizji publicznej. Za dopuszczenie do emisji "kłamliwego i antypolskiego" serialu.

- Walczyłam z prezesem Braunem, żeby nie pokazywał w TVP filmu Anity Gargas o katastrofie smoleńskiej. Ale byłam zwolenniczką pokazania niemieckiego filmu. Uważam, że podjęto dobrą decyzję - przyznała Janina Paradowska.

Publicystka "Polityki" i gospodyni "Poranka Radia TOK FM" przyznała, że serial jej się podobał. - Choć rzeczywiście fragmenty dotyczące Armii Krajowej były skandaliczne. Na przykład scena, kiedy żołnierze AK zamykają wagony z żydami przewożonymi do obozów.



Najgoręcej w studio

Zdaniem Paradowskiej film wzbudził najwięcej kontrowersji u gości TVP, którzy w studio komentowali serial. - Zauważyłam pewien dysonans. W czasie tej dyskusji puszczano wypowiedzi widzów. I były one w znacznie spokojniejszym tonie niż wystąpienia komentatorów. Widzowie mówili, że każdy ma prawo przedstawić swoją wizję historii. I można o tym dyskutować - mówiła.

Do dyskusji zaproszono, między innymi, byłego przewodniczącego Knesetu prof. Szewacha Weissa, historyka z PAN - prof. Tomasza Szarotę oraz Adama Krzemińskiego z "Polityki", Piotra Semkę z "Do Rzeczy" i korespondenta niemieckiego dziennika "Die Welt" w Polsce - Gerharda Gnaucka.

Dyskusja w telewizyjnej Jedynki "przeraziła" Pawła Wrońskiego, z "Gazety Wyborczej". - Tam wyszły wszystkie problemy, jakie mamy z tego rodzaju sytuacjami. Na przykład określanie, jak film wpłynie na wizerunek Polski. Były też wypowiedzi Niemców nacechowane wyższością, że musimy się zmierzyć z własną historią - wyliczał dziennikarz w "Poranku Radia TOK FM".

"To nie jest antypolski film"

Według Wrońskiego część serialu, która dotyczyła Polski, obnażyła niewiedzę twórców filmu. - Tam były momenty, które świadczyły o tym, że nie do końca wiedzieli, o czym opowiadają. Ale mnie się ten film podobał. Uważam, że to bardzo dobry film, który oglądałem z zaciekawieniem.

Dziennikarz "GW" uważa, że obraz "Nasze matki, nasi ojcowie" jest ważny przede wszystkim dla Niemców. -Prawdopodobnie po raz pierwszy duża część niemieckiej publiczności zrozumie, że II wojna światowa to nie był tylko holokaust. Ale także masowe mordy na terenie Polski. Pokazano wstrząsające sceny egzekucji mieszkańców polskiej wsi. W tym filmie jest przedstawiona Armia Krajowa, a młodzi Niemcy nie mają pojęcia, że tu ktokolwiek z nimi walczył. Uważam, że to nie jest film antypolski - stwierdził Paweł Wroński.

"Oni siebie nie oszczędzają"

Zdaniem publicysty "Polityki" Adama Szostkiewicza warto było zaprezentować ten serial w Polsce, choćby dlatego, żebyśmy mogli "popatrzyć przez chwilę niemieckimi oczami na ich okropną, tragiczną historię". - Niemcy się nie oszczędzają. I słusznie, bo to wszystko było ich winą - ocenił dziennikarz w TOK FM.

Dyskusję poświęconą niemieckiemu serialowi organizuje warszawski Dom Spotkań z Historią. Początek o 18, we wtorek 25 czerwca. Na spotkanie zaproszeni zostali profesorowie Klaus Ziemmer i Jan Rydel, dr Andreas Lawaty oraz dr Robert Żurek.



Podziel się: Facebook

Komentarze (292)

  • ciemnyludd

    Oceniono 266 razy 122

    Atmosfera pokazanego wczoraj w TVP-1 filmu „NASZE MATKI NASI OJCOWIE” przypominałaby słynny film niemiecki „UPADEK” i byłby w Polsce równie do zaakceptowania… Ale burza rozgorzała straszna…Bo polskiemu reżyserowi wolno na przykład sugerować że polski premier AD 2010 zamordował urzędującego prezydenta, ale już niemieckiemu reżyserowi AD 2013 nie wolno sugerować że w jakimś polskim oddziale AK panował antysemityzm… Film jak film, na tyle nisko-budżetowy że dialogi naszych bohaterów z AK wyglądały nieco groteskowo… A co do antysemityzmu… Cała niemal Europa robiła wówczas wobec Żydów stokroć gorsze rzeczy niż „polski” epizod z pociągiem na torach…Cała histeria wobec tego filmu została w Polsce ewidentnie NAKRĘCONA, a skandalem był nie tyle sam film ile „debata” po filmie prowadzona przez pana Kraśkę, w stylu, gdzie udało mu się nawet przebić słynną panią Lichocką… Zarówno doborem (wiekowych) uczestników, jak i „wciskaniem” swojego oburzenia na film jeszcze przed każdą kolejną wypowiedzią… Ciekawe jak wyglądałaby rozmowa WŚRÓD MŁODYCH POLAKÓW, którzy rozmawialiby o tym konkretnym filmie a nie o „POLITYCE HISTORYCZNEJ” na kanwie tego filmu, służącej wyłącznie szerzeniu politycznie użytecznej nienawiści…

  • ollendorff

    Oceniono 203 razy 115

    Serial ciekawy. Kolejne pokolenie Niemców próbuje rozliczyć przeszłość swoich dziadków. Niemcy już zawsze będą mieli z tym problem. Po prostu, w czasie ostatniej wojny Niemcy zamordowali człowieczeństwo i prawie dwutysięczną kulturę naszego kontynentu. Oglądając ten film miałem wrażenie obecności prozy Remarque`a. W tym miejscu trzeba od razu przypomnieć, że prawie milion Niemców też znalazła się w obozach koncentracyjnych, ale o tym w Polsce nigdy się nie mówiło, ponieważ wygodniejsza była teza, że każdy Niemiec to zbrodniarz i bandyta. Podobne stereotypy tkwią w Polakach na temat Ślązaków i Kaszubów. I tutaj znowu można przypomnieć historię listy DVL, która była konsultowana przez Ślązaków z rządem londyńskim. Oczywiście komuniści nigdy o tym nie wspominali, uznając, że wygodniej będzie wszystkich Ślązaków uważać za foldzdojczów i tyle. Widać to do dzisiaj w relacjach między Ślązakami a okupującymi wszystkie urzędy w Katowicach od zakończenia wojny, potomków komunistów z Sosnowca, tj. w ogóle z Zagłębia. Historia naszego kraju jest bardzo zagmatwana. Ale wracając do niemieckiego serialu, w którym ponoć Niemcy obrazili AK. No cóż, mam tylko nadzieję, że Polacy w końcu poznają kiedyś prawdziwą historię tamtego okresu. Wiadomo, że ludzie są tylko ludźmi i każdej grupie są czarne owce. Ale w tym przypadku nie było żadnego przekłamania. Zwracam się więc do polskich historyków – specjalistów tego okresu: proszę podać przynajmniej jeden przykład z czasów okupacji, w którym polskie podziemie zatrzymało chociażby jeden pociąg z Żydami "udającymi się" do obozu zagłady! Osobiście nigdy o czymś takim nie słyszałem, a jeżeli już to tylko o dywersji mającej na celu opóźnienie przemieszczania się wojsk niemieckich lub sprzętu wojskowego na front wschodni, m.in. poprzez wysadzanie mostów i torów kolejowych. Natomiast nigdy w Polsce nie było ani jednaj takiej akcji, która opóźniła transport do obozu zagłady. W serialu Niemcy tylko bardzo delikatnie przypomnieli o takim zachowaniu Polaków. Ja osobiście w ogóle nie czułem się tą sceną zgorszony, mało tego, uważam, że o tym w końcu należy dyskutować. Rozumiem również polską dumę, wyrosłą przecież na sienkiewiczowskiej fikcji. Prawda jednak jest taka, że w Polsce antysemityzm ma się do dzisiaj całkiem dobrze, a nasi żołnierze z okresu II Wojny Światowej byli na pewno wielkimi patriotami, ale bohaterami już niekoniecznie. Przedwojenna endecja zrobiła swoje, a tzw. Żegota nie zrobiła prawie nic i powstała pewnie dla samego zaistnienia i chyba trochę dla poprawności politycznej. I na koniec: do dzisiaj trudno kupić w polskich księgarniach pamiętniki polskich Żydów, którzy przeżyli szoa. Żadne polskie wydawnictwa nie chcą tego drukować aby się nie narazić polskiej racji stanu. Mnie się udało i może dlatego niemiecki serial oglądałem bez żadnych uprzedzeń.

  • transformator2013

    Oceniono 195 razy 91

    Antysemityzm w Polsce przed II wojną światową miał się wyśmienicie. Kościół katolicki przodował w potęgowaniu nastrojów anty-żydowskich wśród wiernych (z Maksymilianem Kolbe na czele!). Wystarczy sobie poczytać przedwojenną prasę zarówno kościelną jak i świecką - antysemityzmem aż wieje ze stron tych gazet. Idiotyczne tłumaczenie, że w Polsce antysemityzm był "epizodem" samo w sobie jest niedopuszczalne. Kler doskonale odrobił swoją lekcję w postaci zakorzenienia postaw antysemickich wśród chłopstwa jak i inteligencji a teraz zbieramy tego "owoce"...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX