'Komorowski z Grzegorzem załatwią Tuska'. Jakie kulisy PO odsłania w książce Palikot?
2011-09-15, godz. 14:13
"Jeśli Schetyna nie zostanie skasowany wcześniej, a Tusk w wyborach parlamentarnych nie dostanie ponad 40 proc., to Komorowski z Grzegorzem go załatwią" - przewiduje w książce "Kulisy Platformy" Janusz Palikot. Na ponad 200 stronach opisuje PO jako partię, w której trwa zażarta walka o wpływy, a premier robi sobie coraz więcej wrogów. Pisze o pijaństwie, imprezach, wzajemnym upokarzaniu, epitetach.
Fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta
Wrzesień 2007, kampania wyborcza do Sejmu. Donald Tusk i Janusz Palikot w Lipowcu pod Biłgorajem
+ więcej zdjęć
"Kulisy Platformy" to wywiad-rzeka, który przeprowadziła z Palikotem na jego zlecenie dziennikarka "Polski The Times", Anna Wojciechowska. Początkowo Palikot sam chciał napisać książkę, w której rozliczy się z Platformą, jednak nie zdołał - m.in. ze względu na kampanię.
B. lider PO zapowiadał, że jego książka odsłoni ważne sekrety partii. Tymczasem jej największą siłą są kuluarowe historie i anegdoty oraz uwagi Palikota, które - wg niego - pokazują nieznane dotąd strony liderów PO. Podawane przez Palikota szczegóły dotyczące partyjnych gierek i kopania pod rywalami dołków są nie do zweryfikowania dla osób spoza partii. To wszystko sprawia, że książka - choć czyta się dobrze - ma większą wartość tabloidową i propagandową (sam Palikot kreuje się na niewinnego) niż analityczną.
Plotkarski w głównej mierze charakter pozycji nie przeszkodził jej sześciotysięcznemu nakładowi - a może nawet bardzo pomógł - rozejść się błyskawicznie. "Kulisy Platformy" polityka z Biłgoraja bardzo trudno w tej chwili dostać w jakiekolwiek księgarni. Wydawnictwo Czerwone i Czarne zapowiedziało dodruk tytułu.
Tusk vs Schetyna: od miękkiej do szorstkiej przyjaźni
Palikot w swojej książce dużo uwagi poświęca walkom o wpływy między liderami PO. Jak pisze, mimo autentycznej "ludzkiej więzi", jaka łączyła Donalda Tuska i Grzegorza Schetynę, premier zepchnął obecnego marszałka w hierarchii, gdy okazało się, że ten stał się za silny. Afera hazardowa była do tego dobrym pretekstem, ale Tusk na długo przed jej wybuchem obawiał się rosnących wpływów Schetyny: "Schetyna w rządzie bardzo dbał o budowanie swojej pozycji, podczas gdy Donald był faktycznie skazany na jego ogląd sytuacji. (...) Grupa z Wybrzeża (...) uświadomiła mu, iż Grzegorz (...) całkowicie kontroluje przekaz informacji, jaki do niego jako premiera płynie".
Wcześniej Tusk i Schetyna byli zgodnym duetem, mimo różnic charakterów i wyższości, z jaką premier traktował swoją prawą rękę. Sytuacja zaczęła psuć się po wyborach 2007 roku, gdy Schetyna - dzięki puszczonym w mediach plotkom o tym, że będzie wicepremierem - naprawdę został zastępcą Tuska.
Zanim Schetyna stał się zbyt silny, Tusk dzielił z nim władzę w partii i razem pilnowali, by nikt nie zaszkodził ich pozycji. Pisze np. o tym, jak w 2005 roku Tusk ze Schetyną "wyoutowali Rokitę" celowo wystawiając go do prowadzenia rozmów o koalicji z PiS-em, i jak zakończyli marzenia o POPiS-ie: "Od początku mieli plan, żeby te rozmowy utopić. Do tego Kaczyński stawiał twarde warunki, choć ostatecznie był chyba skłonny oddać Platformie jeden z resortów siłowych. Kaczyński bardzo chciał tej koalicji. (...) Pamiętam, że nawet do mnie (...) podchodził Kazimierz Marcinkiewicz, którego znałem z czasów Rady Biznesu, i nerwowo wypytywał: 'Co się dzieje? Dlaczego się nie dogadujecie? Powiedz Tuskowi, że ja dam Rokicie to MSWiA'. Tyle że Tusk ze Schetyną za nic nie zgodziliby się, by ten wszedł do rządu jako szef resortu spraw wewnętrznych, bo obawiali się, że to dla niego prosta droga do przejęcia partii" - czytamy na str. 157.
O Tusku: Wyautował Rokitę, chciał przegranej Komorowskiego
Jak dodaje, Tusk chciał, by to Schetyna, nie - Rokita, został szefem rządu, gdy on sam będzie prezydentem: "Obiecał to Grzegorzowi i już wtedy wzmacniał go w partii. Rokita o tej umowie wiedział, dlatego, by temu przeciwdziałać, już w kampanii sam ogłosił się kandydatem na przyszłego szefa rządu, wymyślając hasło 'Premier z Krakowa'. Chciał, by to się utarło w opinii publicznej".
Zatem według Palikota to Tusk i Schetyna doprowadzili do krachu negocjacji z PiS-em, by osłabić Rokitę, pozbyć się go i zapewnić sobie władze nad partią. To nie jedyny raz, gdy Palikot oskarża Tuska o szkodzenie Platformie i ogólnej sytuacji na scenie politycznej dla zachowania władzy.
Według niego - dawnego przyjaciela Bornisława Komorowskiego - Tusk grał w ostatniej kampanii prezydenckiej na Kaczyńskiego zamiast na Komorowskiego: "Zwycięstwo Kaczyńskiego tak naprawdę było dla Tuska wymarzone. Pod warunkiem oczywiście, że nikt nie postawi mu zarzutu, że to przez niego. Przecież gdyby to Jarosław Kaczyński był teraz prezydentem, Donald już miałby w kieszeni wygraną w tych jesiennych wyborach 2011 roku. (...) Tusk to doskonale wiedział. Dlatego w kampanii tak precyzyjnie poruszał się z tym swoim Ostachowiczem. Żeby wycelować w przegraną Komorowskiego o włos" - ocenia Palikot.
A Komorowski - według niego - był tego świadomy: "Dlatego właśnie nie ufał szefowi własnego sztabu, Nowakowi. Sądził, że jest on w zmowie z Tuskiem. (...) Bronek żalił się, że choćby takie banalne rzeczy jak pieniądze na ubrania były problemem. Sam Donald wydawał na swoje garnitury - według Nowaka - ze 30 tysięcy złotych miesięcznie, z pieniędzy partyjnych. U premiera nie można było wyprosić pieniędzy na dwa, trzy garnitury dla Komorowskiego. Ta blokada w końcu została przełamana, po dzikich awanturach i uruchomieniu kobiet, takich jak profesor Magdalena Środa i cały Kongres Kobiet. Sama Monika Olejnik w rozmowie ze mną się wściekała na stroje naszego kandydata!!! Wykrzykiwała do mnie: 'Co to w ogóle za buty on ma?! Co to jest?!' " - opowiada Palikot na str. 200-201.
Kto załatwi Tuska? Komorowski z Grzegorzem. A Grupiński i Nowak pomogą
Palikot przewiduje, że rywalizacja między Tuskiem a Komorowskim będzie narastać. Wg niego, stronę prezydenta weźmie zesłany do Sejmu Schetyna, a poprą ich trzymający już ze Schetyną Nowak i Grupiński - według Palikota wszyscy oni uważają wodzowskie zapędy Tuska za groźne dla partii i własnych karier.
"Jeśli Schetyna nie zostanie skasowany wcześniej, a Tusk w wyborach parlamentarnych nie dostanie ponad 40 proc. poparcia, to Komorowski z Grzegorzem go załatwią" - czytamy.
Wg Palikota w zwalczaniu nieposłusznych premier z silnego lidera przemienił się w satrapę. W ten sposób obrócił przeciw sobie wpływowych kolegów. "Premier nie umie poszanować żadnej relacji międzyludzkiej. (...) Pewnego dnia za jednym zamachem możemy być wszyscy róznie dobrze usunięci przez niego z PO. (...) Musimy wspierać Schetynę, bo inaczej Tusk nas wszystkich jak kaczki powydusza" - tak Palikot cytuje słowa Rafała Grupińskiego, którego Tusk zamienił jako głównego PR-owca PO na Igora Ostachowicza.
Komorowski - człowiek z zasadami, Schetyna - knur, ale zapobiegliwy i opanowany
Palikot otwarcie mówi o tym, kogo w Platformie ceni, na kim się zawiódł. Choć przyznaje, że prezydent Komorowski odsunął się od niego (gdy jesienią 2010 roku "na dobre skumał się ze Schetyną"), ciągle uważa go za polityka za zasadami, który inaczej niż Tusk, Schetyna czy Nowak "nie zrobi niczego wbrew własnym przekonaniom": "W tym sensie to jest inna liga. Liga bardziej Władysława Bartoszewskiego, ludzi z zasadami. Jego problemem jest jednak to, że otacza się złymi ludźmi".
O Grzegorzu "Zniszczę cię" Schetynie mówi jako o prostym twardzielu: "To określenie Tuska "knur", trafiało w pewien sposób w coś istotnego o Schetynie. Ale (...) jest on człowiekiem bardzo zapobiegliwym, sprawnym, zawsze krzątającym się wokół spraw do załatwienia. I bardzo odpornym psychicznie. Jest wyjątkowo stabilny emocjonalnie (...). Jest nie do zabicia. Nikt i nic chyba nie jest w stanie go realnie dotknąć, obrazić. Wszystko traktuje jako element gry politycznej" - mówi Palikot o Schetynie.
Nie oszczędza Tuska. Jak pisze, premiera podczas pierwszej rozmowy "kupuje się całego". Podkreśla, że wobec osób, które zna słabo, Tusk jest nieśmiały i uroczy, że potrafi długo zaskarbiać sobie czyjeś względy, a na bezwzględność pozwala sobie dopiero, gdy przeciwnika już dobrze zna i już go od siebie uzależnił: "Nie ukrywam, że sam Tusk także ma swój urok. Przede wszystkim słucha i dobrze pilnuje wątku rozmowy. Proszę pamiętać, że on długo w kontaktach z człowiekiem nie ujawnia swojego partyjnego wręcz chamskiego oblicza. Zaczyna rozgrywać partnera dopiero, kiedy go od siebie mocno uzależni bądź tez ustawi odpowiednio w hierarchii. (...) Rozkręca się dopiero, gdy poczuje się naprawdę bezpiecznie" (str. 13).
1
2
następne »
B. lider PO zapowiadał, że jego książka odsłoni ważne sekrety partii. Tymczasem jej największą siłą są kuluarowe historie i anegdoty oraz uwagi Palikota, które - wg niego - pokazują nieznane dotąd strony liderów PO. Podawane przez Palikota szczegóły dotyczące partyjnych gierek i kopania pod rywalami dołków są nie do zweryfikowania dla osób spoza partii. To wszystko sprawia, że książka - choć czyta się dobrze - ma większą wartość tabloidową i propagandową (sam Palikot kreuje się na niewinnego) niż analityczną.
Plotkarski w głównej mierze charakter pozycji nie przeszkodził jej sześciotysięcznemu nakładowi - a może nawet bardzo pomógł - rozejść się błyskawicznie. "Kulisy Platformy" polityka z Biłgoraja bardzo trudno w tej chwili dostać w jakiekolwiek księgarni. Wydawnictwo Czerwone i Czarne zapowiedziało dodruk tytułu.
Tusk vs Schetyna: od miękkiej do szorstkiej przyjaźni
Palikot w swojej książce dużo uwagi poświęca walkom o wpływy między liderami PO. Jak pisze, mimo autentycznej "ludzkiej więzi", jaka łączyła Donalda Tuska i Grzegorza Schetynę, premier zepchnął obecnego marszałka w hierarchii, gdy okazało się, że ten stał się za silny. Afera hazardowa była do tego dobrym pretekstem, ale Tusk na długo przed jej wybuchem obawiał się rosnących wpływów Schetyny: "Schetyna w rządzie bardzo dbał o budowanie swojej pozycji, podczas gdy Donald był faktycznie skazany na jego ogląd sytuacji. (...) Grupa z Wybrzeża (...) uświadomiła mu, iż Grzegorz (...) całkowicie kontroluje przekaz informacji, jaki do niego jako premiera płynie".
Wcześniej Tusk i Schetyna byli zgodnym duetem, mimo różnic charakterów i wyższości, z jaką premier traktował swoją prawą rękę. Sytuacja zaczęła psuć się po wyborach 2007 roku, gdy Schetyna - dzięki puszczonym w mediach plotkom o tym, że będzie wicepremierem - naprawdę został zastępcą Tuska.
Zanim Schetyna stał się zbyt silny, Tusk dzielił z nim władzę w partii i razem pilnowali, by nikt nie zaszkodził ich pozycji. Pisze np. o tym, jak w 2005 roku Tusk ze Schetyną "wyoutowali Rokitę" celowo wystawiając go do prowadzenia rozmów o koalicji z PiS-em, i jak zakończyli marzenia o POPiS-ie: "Od początku mieli plan, żeby te rozmowy utopić. Do tego Kaczyński stawiał twarde warunki, choć ostatecznie był chyba skłonny oddać Platformie jeden z resortów siłowych. Kaczyński bardzo chciał tej koalicji. (...) Pamiętam, że nawet do mnie (...) podchodził Kazimierz Marcinkiewicz, którego znałem z czasów Rady Biznesu, i nerwowo wypytywał: 'Co się dzieje? Dlaczego się nie dogadujecie? Powiedz Tuskowi, że ja dam Rokicie to MSWiA'. Tyle że Tusk ze Schetyną za nic nie zgodziliby się, by ten wszedł do rządu jako szef resortu spraw wewnętrznych, bo obawiali się, że to dla niego prosta droga do przejęcia partii" - czytamy na str. 157.
O Tusku: Wyautował Rokitę, chciał przegranej Komorowskiego
Jak dodaje, Tusk chciał, by to Schetyna, nie - Rokita, został szefem rządu, gdy on sam będzie prezydentem: "Obiecał to Grzegorzowi i już wtedy wzmacniał go w partii. Rokita o tej umowie wiedział, dlatego, by temu przeciwdziałać, już w kampanii sam ogłosił się kandydatem na przyszłego szefa rządu, wymyślając hasło 'Premier z Krakowa'. Chciał, by to się utarło w opinii publicznej".
Zatem według Palikota to Tusk i Schetyna doprowadzili do krachu negocjacji z PiS-em, by osłabić Rokitę, pozbyć się go i zapewnić sobie władze nad partią. To nie jedyny raz, gdy Palikot oskarża Tuska o szkodzenie Platformie i ogólnej sytuacji na scenie politycznej dla zachowania władzy.
Według niego - dawnego przyjaciela Bornisława Komorowskiego - Tusk grał w ostatniej kampanii prezydenckiej na Kaczyńskiego zamiast na Komorowskiego: "Zwycięstwo Kaczyńskiego tak naprawdę było dla Tuska wymarzone. Pod warunkiem oczywiście, że nikt nie postawi mu zarzutu, że to przez niego. Przecież gdyby to Jarosław Kaczyński był teraz prezydentem, Donald już miałby w kieszeni wygraną w tych jesiennych wyborach 2011 roku. (...) Tusk to doskonale wiedział. Dlatego w kampanii tak precyzyjnie poruszał się z tym swoim Ostachowiczem. Żeby wycelować w przegraną Komorowskiego o włos" - ocenia Palikot.
A Komorowski - według niego - był tego świadomy: "Dlatego właśnie nie ufał szefowi własnego sztabu, Nowakowi. Sądził, że jest on w zmowie z Tuskiem. (...) Bronek żalił się, że choćby takie banalne rzeczy jak pieniądze na ubrania były problemem. Sam Donald wydawał na swoje garnitury - według Nowaka - ze 30 tysięcy złotych miesięcznie, z pieniędzy partyjnych. U premiera nie można było wyprosić pieniędzy na dwa, trzy garnitury dla Komorowskiego. Ta blokada w końcu została przełamana, po dzikich awanturach i uruchomieniu kobiet, takich jak profesor Magdalena Środa i cały Kongres Kobiet. Sama Monika Olejnik w rozmowie ze mną się wściekała na stroje naszego kandydata!!! Wykrzykiwała do mnie: 'Co to w ogóle za buty on ma?! Co to jest?!' " - opowiada Palikot na str. 200-201.
Kto załatwi Tuska? Komorowski z Grzegorzem. A Grupiński i Nowak pomogą
Palikot przewiduje, że rywalizacja między Tuskiem a Komorowskim będzie narastać. Wg niego, stronę prezydenta weźmie zesłany do Sejmu Schetyna, a poprą ich trzymający już ze Schetyną Nowak i Grupiński - według Palikota wszyscy oni uważają wodzowskie zapędy Tuska za groźne dla partii i własnych karier.
"Jeśli Schetyna nie zostanie skasowany wcześniej, a Tusk w wyborach parlamentarnych nie dostanie ponad 40 proc. poparcia, to Komorowski z Grzegorzem go załatwią" - czytamy.
Wg Palikota w zwalczaniu nieposłusznych premier z silnego lidera przemienił się w satrapę. W ten sposób obrócił przeciw sobie wpływowych kolegów. "Premier nie umie poszanować żadnej relacji międzyludzkiej. (...) Pewnego dnia za jednym zamachem możemy być wszyscy róznie dobrze usunięci przez niego z PO. (...) Musimy wspierać Schetynę, bo inaczej Tusk nas wszystkich jak kaczki powydusza" - tak Palikot cytuje słowa Rafała Grupińskiego, którego Tusk zamienił jako głównego PR-owca PO na Igora Ostachowicza.
Komorowski - człowiek z zasadami, Schetyna - knur, ale zapobiegliwy i opanowany
Palikot otwarcie mówi o tym, kogo w Platformie ceni, na kim się zawiódł. Choć przyznaje, że prezydent Komorowski odsunął się od niego (gdy jesienią 2010 roku "na dobre skumał się ze Schetyną"), ciągle uważa go za polityka za zasadami, który inaczej niż Tusk, Schetyna czy Nowak "nie zrobi niczego wbrew własnym przekonaniom": "W tym sensie to jest inna liga. Liga bardziej Władysława Bartoszewskiego, ludzi z zasadami. Jego problemem jest jednak to, że otacza się złymi ludźmi".
O Grzegorzu "Zniszczę cię" Schetynie mówi jako o prostym twardzielu: "To określenie Tuska "knur", trafiało w pewien sposób w coś istotnego o Schetynie. Ale (...) jest on człowiekiem bardzo zapobiegliwym, sprawnym, zawsze krzątającym się wokół spraw do załatwienia. I bardzo odpornym psychicznie. Jest wyjątkowo stabilny emocjonalnie (...). Jest nie do zabicia. Nikt i nic chyba nie jest w stanie go realnie dotknąć, obrazić. Wszystko traktuje jako element gry politycznej" - mówi Palikot o Schetynie.
Nie oszczędza Tuska. Jak pisze, premiera podczas pierwszej rozmowy "kupuje się całego". Podkreśla, że wobec osób, które zna słabo, Tusk jest nieśmiały i uroczy, że potrafi długo zaskarbiać sobie czyjeś względy, a na bezwzględność pozwala sobie dopiero, gdy przeciwnika już dobrze zna i już go od siebie uzależnił: "Nie ukrywam, że sam Tusk także ma swój urok. Przede wszystkim słucha i dobrze pilnuje wątku rozmowy. Proszę pamiętać, że on długo w kontaktach z człowiekiem nie ujawnia swojego partyjnego wręcz chamskiego oblicza. Zaczyna rozgrywać partnera dopiero, kiedy go od siebie mocno uzależni bądź tez ustawi odpowiednio w hierarchii. (...) Rozkręca się dopiero, gdy poczuje się naprawdę bezpiecznie" (str. 13).
Udostępnij link: Facebook
Najnowsze wiadomości
-
"Żenujący" wynik Polski w corocznym raporcie dot. matek. Lepiej nią być na Białorusi, Węgrzech...
-
"W piątek nie spadliśmy przed Sejm z choinki" - Duda odrzuca możliwość kompromisu ws. "67"
-
Francja: sformowano nowy parytetowy rząd
-
'Uczmy się dialogu. To się historycznie opłaci' - Bortnowska dla TOK FM
-
USA i NATO nie będą prowadzić śledztwa smoleńskiego. "Zostawiamy to Polakom"

Komentarze (13)
Czy mamy premiera D.Tuska - alkoholika ?
Niestety, pan Palikot, ze swoimi wygłupami i nie przyczyniających mu chwały, oskarżeniami pod adresem byłych kolegów, zupełnie traci na zdolności wybrania go do parlamentu! Osobników o szczeniackich metodach postępowania będzie w sejmie dostatek, zwłaszcza z sekty PIS, a więc Palikot jest tam już niepotrzebny!